Na zdjęciach: satyryczne oznaczenia umieszczane na porzuconych rowerach w Krakowie.
Na zdjęciach: satyryczne oznaczenia umieszczane na porzuconych rowerach w Krakowie.
Featured

Krakowski „niedasizm” na dwóch kółkach. Ile jeszcze wraki będą straszyć na ulicach?

Porzucone, zardzewiałe rowery miesiącami a nawet latami zajmujące stojaki, blokujące miejsca dla sprawnych jednośladów i szpecące przestrzeń miasta. Problem jest znany od dawna, mieszkańcy zgłaszają kolejne wraki, a procedura ich usuwania potrafi ciągnąć się w nieskończoność.

Jeden z mieszkańców Krakowa postanowił pokazać absurd tej sytuacji w wyjątkowo dosadny sposób. Na zalegających rowerach zaczęły pojawiać się satyryczne tablice stylizowane na urzędowe komunikaty. „Botaniczny monument biurokracji”„Dublet krakowskiego niedasizmu”„Kleparski monument biurokracji” czy „Stanowisko monitoringu nadzorczego wojewody”: to tylko niektóre z nazw nadanych rowerowym wrakom.

Za żartobliwymi nazwami kryje się jednak zupełnie nieśmieszny problem.

Według informacji przekazywanych przez autora akcji, miał on zgłosić miejskim służbom już około 600 takich rowerów. Mimo tak ogromnej liczby zgłoszeń część wraków nadal przez długi czas pozostaje na swoich miejscach.

I właśnie tutaj zaczyna się krakowska urzędnicza rzeczywistość. Jeden podmiot lokalizuje i ewidencjonuje rower, kolejny musi zweryfikować możliwość jego usunięcia, a następny zajmuje się samym usunięciem. ZTP potwierdza, że prowadzi bazę wraków tworzoną zarówno podczas kontroli terenowych, jak i dzięki zgłoszeniom mieszkańców.

Czy naprawdę usunięcie zardzewiałego, ewidentnie porzuconego wraku musi być tak skomplikowane?

Szczególnie absurdalnie wygląda to w ścisłym centrum Krakowa. Wraki stoją także w reprezentacyjnych miejscach Starego Miasta, zajmując infrastrukturę przeznaczoną dla mieszkańców, którzy rzeczywiście korzystają z rowerów.

Satyryczne kartki zrobiły to, czego najwyraźniej przez długi czas nie potrafiły zrobić procedury: zwróciły uwagę na problem.

Bo można tworzyć kolejne bazy, oznaczać rowery i przekazywać sprawę między jednostkami. Mieszkańca interesuje jednak przede wszystkim efekt: wrak został zgłoszony, więc powinien zostać sprawnie zweryfikowany i – jeśli spełnia przesłanki – usunięty.

Kraków potrzebuje sprawnej procedury, a nie kolejnego przykładu słynnego „niedasizmu”.

Wojciech Jakubowski